We are sorry! Part of the site devoted to articles written by me and my colleagues behaviorist at the moment is available only in Polish. The texts will be gradually translated. In the meantime, I invite you to the Australian Labradoodle department, whose entire content is translated into english.

„Kara to naturalna konsekwencja uniwersalnej wykładni związku między czynem i odpowiedzialnością za jego skutki. To przedmiot powszechnej zgody, wpisanej w większość istniejących systemów normatywnych. Dla wielu to także przejaw respektowania zasady sprawiedliwości. Jest wina, musi pojawić się kara. I to adekwatna do czynu. Wydaje się to oczywiste. Takie są powszechne intuicje”[1] A jednak poznanie intuicyjne często upraszcza nasz obraz rzeczywistości.

W niniejszej pracy, na teoretyczny obraz kary, nałożę konkretny przypadek problemowego zachowania psa. Uznałam, że pojęcie to powinno zostać omówione przy uwzględnieniu wszystkich skutków jakie za sobą niesie. Jednocześnie pragnę zwrócić szczególną uwagę czytelnika na istnienie bardzo cienkiej granicy pomiędzy karą, a zwykłym znęcaniem się. „Kara definiowana jest nie jako konkretne działanie, lecz poprzez wpływ, jaki wywiera na zachowanie psa. Ma zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia w przyszłości niechcianego zachowania i obniżyć jego intensywność.”[2] Niestety często ta cienka granica jest przekraczana. Wiele razy pomimo braku jakichkolwiek rezultatów naszych działań, dokręcamy śrubę, a wtedy daleko odbiegamy od wyżej przedstawionej definicji. Czy przypadkiem nie szukamy usprawiedliwienia dla sposobu w jaki pozwalamy sobie na rozładowanie naszego napięcia? Czy teoretyczny model opisu problemowego zachowania psa mieści się w ramach pojęcia kary? Zastanówmy się wspólnie.

Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie właścicielka 9-cio miesięcznej suczki razy Labrador Retreiver o imieniu Bella. Zgłosiła się do mnie z problemem, który (cyt.)”utrudnia nam wszystkim normalne życie”. Po mojej wizycie jednak zweryfikowałam niejako obraz – „czworonożni” w tym „stadzie” również nie maja się najlepiej. Właścicielce Belli największy problem sprawiała jej „łasość” na jedzenie a w zasadzie to, że za żadne skarby nie mogła jej wygonić z kuchni. Często zdarzało się, że Bella podkradała jedzenie z kuchennego blatu, czasami z otwartej lodówki. Właściciele skoncentrowani na wyeliminowaniu problemu wymyślali zestaw coraz to różnych kar. Od krzyku, po klapsy a wreszcie chwytanie za kark i „wyrzucanie” na przedpokój. Wspomnieli oni również, że od dwóch miesięcy Bella stała się nieufna i agresywna „od jakiegoś czasu warczy i parę razy ugryzła męża”

Teoria uczenia się definiuje pojecie kary w przełożeniu na dwie techniki: pozytywne oraz negatywne wygaszenie. W rozumieniu definicji kary pozytywnej (P+) tj. pozytywnego wygaszenia (Jean Donaldson używa także określenia „kara aktywna”[3]), pies popełnia błąd i po popełnionym błędzie doświadcza bodźca awersyjnego. W wyniku działania obiektu pojawia się coś, co uznaje on za niekorzystne. W obrazowanym przypadku bodziec awersyjny przybrał najpierw postać werbalnych gróźb wymierzenia kary a następnie rzeczywistej kary wymierzonej ręką właściciela. Według pojęcia kary negatywnej (P-) tj. negatywnego wygaszenia (Jean Donaldson używa także określenia „kara bierna”[4]), kara polega na wycofaniu pozytywnego wzmocnienia, w celu zmniejszenia prawdopodobieństwa pojawienia się danego zachowania. Mamy tu do czynienia z karą psychiczną a nie fizyczną. W wyniku działania obiektu następuje utrata czegoś, co postrzega on za godne pożądania. Jest to umiejętne manipulowanie tymi elementami otoczenia, które pies w danej chwili postrzega jako cenne. „Tego rodzaju kary są o wiele bardziej humanitarne niż bicie czy straszenie i znacznie lepiej sprawdzają się w trakcie szkolenia”…. „Prawidłowo zastosowana kara powinna przynieść widoczna zmianę w zachowaniu psa już za pierwszym a maksymalnie trzecim razem” [5]. Tutaj dobrym by było zastosowanie sygnału braku nagrody, w postaci tak zwanych dysków treningowych. Prawidłowo użyte dyski mogą przerwac niepożądane zachowanie oraz poprzeć komendę slowna.

Teoria uczenia się również podaje termin wzmocnienia negatywnego (R-), które nie jest synonimem kary, jednak pozwoliłam sobie przywołać tę technikę ponieważ uważam, że niesie ono ze sobą pewien jej pierwiastek. „….wszelkie zdarzenia lub bodźce nieprzyjemne dla obiektu, niezależnie od ich nasilenia, które można powstrzymać, lub których obiekt jest w stanie uniknąć pod warunkiem zmiany swoich zachowań”[6]. Czyż jeżeli chcemy przerwać działanie bodźców wywołujących ból, strach czy dyskomfort dla obiektu najpierw nie musimy tych bodźców wprowadzić? Czy sam krzyk (który ustaje gdy pies wyjdzie z kuchni) nie jest dla suki karą pozytywną? „Nawet skrajne czynniki wzmocnienia negatywnego, mogą jednocześnie spełniać role karząca”[7]

Natychmiastowa kara potrafi zatrzymać zachowanie, nie powoduje jednak poprawy – nie dajemy psu sygnału, co zrobić żeby zachowanie poprawić. W obrazowanym przypadku pies nie wie jak ma się zachować ażeby na tym skorzystać. Wychodzi z kuchni jedynie wtedy gdy pojawia się krzyk lub klaps. Zastosowana kara, nie daje Belli żadnych wskazówek co do tego, czego się od niej oczekuje, a więc uparcie powraca do kuchni. A czy nie lepiej drogą pozytywnego wzmocnienia dawać suczce nagrody kiedy trzyma się z daleka od kuchni, np. w przedpokoju na swoim kocu? Wzmacniając takie jej zachowania nie będzie ona podejmowała bezproduktywnych dla niej działań pozostawania w miejscu, w którym przebywanie nie przynosi jej żadnych korzyści, na korzyść miejsca, w którym jest nagradzana. Psy szybko rezygnują z zachowań które nie przynoszą żadnych rezultatów.

Ażeby kara była skuteczna muszą zostać spełnione poniższe kryteria. Po pierwsze – kryterium intensywności. Ażeby obiekt nie uodpornił się na bodziec, musi być on na tyle intensywny aby od razu wywołał skutek.[8] Właściciele Belli postąpili zupełnie inaczej, stopniowo zwiększając intensywność wymierzanej kary. W początkującej fazie było to słowo „wyjdź” lekko podniesionym głosem, następnie krzyki, klapsy a potem chwytanie za kark. Można więc stwierdzić, że suka stopniowo przyzwyczajała się do otrzymywanej kary. Bodziec zachęcający jakim było jedzenie, od samego początku był znacznie intensywniejszy aniżeli wymierzana kara.

Po drugie, kara musi być natychmiastowa. Musi nastąpić gdy niepożądane zachowanie dopiero się zaczyna, inaczej w międzyczasie może dojść do wzmocnienia zachowania[9]. W większości przypadków, karę aplikuje się zbyt późno. Kiedy pies jest w trakcie działania lub, co gorsza, po.[10] Kiedy pies był karany? Kiedy już przebywał w kuchni. Skoro tak, za jakie zachowanie był karany? W tym czasie zapewne wykonywał wiele różnych czynności jak stanie, leżenie i siedzenie na przemian, bardzo prawdopodobne więc jest, że w jego „rozumieniu” został ukarany za któraś właśnie z tych czynności – na pewno nie za przebywanie w kuchni. Chcąc wyeliminować dane zachowanie, bodźce zniechęcające należy aplikować w momencie kiedy to zachowanie zaczyna się, a nie w trakcie jego trwania.

Po trzecie – konsekwencja. To oznacza, że wszyscy właściciele, za każdym razem kiedy zaistnieje dane zachowanie powinni karać psa. W opisywanym przypadku konsekwencji brakowało, pies raz swobodnie przebywał w kuchni a raz był za to karcony, zwykle przez męża. Brak konsekwencji powoduje, że pies będzie dalej próbował, szczególnie jeżeli wcześniej udawało mu się zdobyć jedzenie z blatu lub lodówki.

„Spełnienie powyższych kryteriów jest możliwe praktycznie tylko w warunkach laboratoryjnych”[11]

Niestety karanie (szczególnie w nieumiejętny sposób) niesie za sobą wiele skutków ubocznych. Przyglądając się przypadkowi Belli podzieliłam je na trzy kategorie, ze względu na sferę której dotyczą:

1. Skutki wywierające wpływ na dalszy proces nauki/treningu psa

2. Skutki wywierające wpływ na stosunki właściciel-pies

3. Skutki wywierające wpływ na kondycje psychiczną i fizyczną zwierzęcia

W jaki sposób kara może mieć wpływ na procesy przyswajania nauki przez psa? Właściciele wspomnieli, iż mają problem z ułożeniem Belli, jak stwierdzili – jest uparta. Rzeczywiście, przy próbach poszczególnych komend: siad, waruj, suka prezentowała cały zestaw sygnałów uspokajających. „No tak – raz karcą za siadanie w kuchni, a raz naciskają na mój zad po czym dostaję smakołyka, nie wiem o co chodzi ale na wszelki wypadek nie będę robić nic – trochę się denerwuję, może drapanie za uchem pomoże rozładować napięcie…” Na podstawie przedstawionego przypadku można stwierdzić, że kara z definicji nie uczy niczego nowego, hamuje uczenie się, powoduje zawieszenie reakcji ale jej nie zmienia. Pies staje się ofiarą a nie świadomym uczestnikiem procesu nauki a postęp jest powolny[12] Bella jest zestresowana a negatywne stany umysłu nie sprzyjają nauce.[13] Kara także często wygasza ogólnie i zwierze zniechęca się do eksperymentowania z różnymi zachowaniami, co bardzo utrudnia szkolenie[14].

A co stało się w „psio-ludzkiej” sforze, w której suczce przyszło żyć? Ze strony właścicieli pojawiła się agresja – to wyraźny sygnał dla psa, że jej stosowanie w stadzie jest dopuszczalne. Zapytałam właściciela co się stało po tym jak po raz pierwszy go ugryzła. Odpowiedź: „no jak to, najpierw pobiegłem do łazienki zdezynfekować rękę, a potem sowicie ukarałem psa”, dała mi jasny obraz sytuacji i tego co mogło zaistnieć w „świadomości” psa potem. Z perspektywy psa – zastosowana strategia jaką był atak poskutkowała – zagrożenie minęło (to nic, że potem psu się oberwało, ponieważ i tak nie skojarzył on lania z sytuacją sprzed dziesięciu minut), a skoro taktyka poskutkowała, zachowanie zostało wzmocnione. Stąd też późniejsze ataki agresji. Karanie wpływa na zachowanie opiekuna, najczęściej pogarszając je oraz powodując kłopoty z zachowaniem zwierzęcia. Istnieje prawdopodobieństwo wzrostu niepokoju, możliwość pogorszenia stosunków z właścicielem, kiedy kara kojarzona jest z osobą, która ja wymierza. W mózgu zwierzęcia pojawia się następujące skojarzenie człowiek ->kara, ból i lęk.[15] Widok właściciela powoduje negatywną reakcję emocjonalną. Kara ani zagrożenie nie uczy obiektu zmiany niewłaściwego zachowania, uczy natomiast próbować nie dać się złapać.

Co się dzieje z kondycją psychiczną i fizyczna karanego psa? Obserwowana suczka jest wyraźnie napięta i zestresowana. Nie spotkałam jeszcze psa, który zaprezentował, w tak krótkim czasie, tak bogaty wachlarz sygnałów uspokajających. Suczka jest niespokojna, non stop chodzi, dyszy a czasem nawet idąc, oddaje mocz. Kara wywołuje wiele emocji i może prowadzić do zachowań lękowych, nieprzewidywalnych reakcji, zachowań unikowych oraz wyuczonej bezradności.

Zagrożenie powoduje, że zwiększa się częstość akcji serca, rozszerzają się naczynia krwionośne serca a wszystkie te reakcje pojawiają się aby przygotować ciało psa na przetrwanie zagrożenia. Noradrenalina aktywuje system odpowiedzialny za atak i ucieczkę zwiększając pobudzenie i wzburzenie. Strategia jaką wybierze pies w obliczu zagrożenia zależy od jego temperamentu i wcześniejszych doświadczeń. Zwierzęta wykorzystują jedno lub więcej z pięciu specyficznych zachowań: walkę, ucieczkę, zastygnięcie w bezruchu, omdlenie lub „flirt”. Bella wiele razy uciekała z kuchni, jednak gdy z zaskoczenia została uchwycona za kark – ugryzła. Psy tą strategię wybierają niezwykle rzadko – kiedy wszystkie inne zawiodą a zwierze znajduje się w opresji. „Zwierze musi odpowiadać na wpływy swojego środowiska przez zaangażowanie całej kombinacji zachowań związanych z dążeniem i unikaniem. To z kolei jest zależne od wrażliwości emocjonalnej na zdarzenia zachodzące w środowisku i stanowi rezultat uczenia się w odpowiedzi na konsekwencje tych zachowań”.[16]Bella podejmuje eksperymenty z różnymi strategiami zachowania, i wielkim zagrożeniem jest dla niej to czego teraz się uczy.

Kończąc pozwolę sobie po raz kolejny przytoczyć niniejszy cytat: „Kara definiowana jest nie jako konkretne działanie, lecz poprzez wpływ, jaki wywiera na zachowanie psa. Ma zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia w przyszłości niechcianego zachowania i obniżyć jego intensywność.”[17]Jej celem jest wygaszenie niepożądanego zachowania i zmiana schematów zachowania w danej sytuacji. Na Bellę krzyczano, a kiedy to nie przynosiło rezultatu dostawała klapsa. Po czym następnym razem i tak wchodziła do kuchni poszperać po blatach. W związku z tym jeżeli działania właściciela, w celu wyeliminowania danego zachowania nie przyniosły żadnych efektów, czy taka taktykę wychowawczą można nazwać karą czy zwykłym znęcaniem się? Skuteczna kara musi być konsekwentna, intensywna i natychmiastowa a spełnienie tych kryteriów jest możliwe tylko w warunkach laboratoryjnych. Dlaczego wiec tak wielu ludzi stosuje kary i jest przekonanych do ich funkcji wychowawczej? Otóż jeżeli czasami dociera do obiektu za jakie zachowanie został ukarany i towarzyszy temu silny strach przed karą, umacniamy się w naszym przekonaniu o skuteczności kary. Niejednokrotnie spotykam się z właścicielami, którzy są wręcz pewni, że ich pupil wie, że „źle zrobił” i czuje się winny. Jeżeli kara spełnia swoje zadanie skutecznie podtrzymując występowanie zachowania, mamy do czynienia ze wzmocnieniem działań karzącego, który będzie dalej dążył do stosowania kary[18]. W obrazowanym przeze mnie przypadku kara nie była skuteczna – nie zmieniła zachowania suczki a wręcz przeciwnie spowodowała, że Bella stała się psem wycofanym, unikającym swoich właścicieli. Z mojego punktu widzenia niestety ta cienka granica została przekroczona.

Autor: Edyta Gajewska

LITERATURA:

Książki:

1. „Pies i Człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem”, Jean Donaldson, Galaktyka

2. „Najpierw wytresuj kurczaka”, Karen Pryor, Media Rodzinna

3. „Okiem Psa”, John Fisher, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne

4. „Tajemnice psiego umysłu”, Stanley Coren, Galaktyka

Miesięczniki:

1. Miesięcznik „Mój Pies”, 2/2009 (209).

Kwartalniki:

1. Kwartalnik Małopolskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Krakowie “Hejnał Oświatowy” nr 4/70/2006

Kursy:

1. Kurs dyplomowy COAPE, Praktyczne aspekty zachowań i szkolenia zwierząt domowych, Moduł 2

Strony internetowe:

1. http://www.dogs.gd.pl

[1] Kwartalnik Małopolskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Krakowie “Hejnał Oświatowy” nr 4/70/2006. Krzysztof Polak – CZYN I KARA. SPOJRZENIE Z PERSPEKTYWY PEDAGOGA

[2] Miesięcznik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Artykuł: „Kary bez wyrzutów sumienia”, Krzysztof Nawrocki

[3] „Pies i Człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem”, Jean Donaldson, Rozdział 5, str. 182.

[4] „Pies i Człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem”, Jean Donaldson, Rozdział 5, str. 182.

[5] Miesięcznik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Artykuł: „Kary bez wyrzutów sumienia”, Krzysztof Nawrocki

[6] „Najpierw wytresuj kurczaka”, Karen Pryor, Rozdział 4; str. 145.

[7] „Najpierw wytresuj kurczaka”, Karen Pryor, Rozdział 1; str. 25.

[8] „Pies i Człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem”, Jean Donaldson, Rozdział 5, str. 221.

[9] „Pies i Człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem”, Jean Donaldson, Rozdział 5, str. 221.

[10] „Okiem Psa”, John Fisher, Rozdział 5, str. 51.

[11] „Pies i Człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem”, Jean Donaldson, Rozdział 5, str. 221.

[12] „Pies i Człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem”, Jean Donaldson, Rozdział 5, str. 205.

[13] „Najpierw wytresuj kurczaka”, Karen Pryor, Rozdział 1; str. 141.

[14] http://www.dogs.gd.pl/kliker/teoria/teorie_uczenia.html

[15] „Tajemnice psiego umysłu”, Stanley Coren, Rozdział 11, str. 196

[16] Kurs dyplomowy COAPE, Praktyczne aspekty zachowań i szkolenia zwierząt domowych, Moduł 2, str. 1

[17] Miesięcznik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Artykuł: „Kary bez wyrzutów sumienia”, Krzysztof Nawrocki

[18] „Najpierw wytresuj kurczaka”, Karen Pryor, Rozdział 1; str. 141.